The Mystery of P.M.S.R
The Mystery of P.M.S.R
< >
{ } P.M.S.R
{ {
{ }
{ {
{ }
{ {
{ } Zobacz temat
 Drukuj temat
Pidżama na strachy Grabarza, czyli rzecz o komercji
Kalt
#1 Drukuj posta
Dodany dnia
Awatar

Użytkownik


Postów: 138
Data rejestracji: 06.01.09

Sprzedali swe niegdysiejsze ideały czy nie? A jeśli tak, to za ile?
Niech za wstęp posłuży pewien nonsens z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru:


Komercja; zjawisko uważane za przeciwieństwo tró, aczkolwiek całkowicie od niego nieodróżnialne. Przykładowo: jeżeli ty lubisz Iron Maiden, a nie lubisz Burzum, to na każdym możliwym forum i IRC-u mówisz, że Iron Maiden jest tró, a Burzum to komercja. Oczywiście, zawsze znajdą się tacy, którzy posiadać będą niezbite dowody na to, że jest na odwrót, ty jednak możesz posłużyć się takimi samymi dowodami na to, że masz rację.

Status komercyjności; status, który otrzymuje większość zespołów (zwłaszcza rockowych, zagranicznych) kilka lat (lub szybciej) po wydaniu swojego pierwszego albumu dostrzeżonego przez ludzi. Następnie ma do wyboru jedną z dwóch dróg:

* opracowanie nowych utworów w podobnym klimacie jaki panował na poprzednim albumie (rozumiane jako zespół grający sprawdzoną muzykę na której wiadome że zarobi);
* opracowanie nowych utworów różniących się od tych na poprzednim albumie (rozumiane jako zespół, który zapomina o swoich korzeniach i grający teraz wyłącznie pod publiczkę dla pieniędzy).

Jeśli zdarzy się sytuacja że zespół kończy działalność niezależnie od tego czy jego członkowie wciąż muzykują, staje się oczywiste że wszyscy zostaliśmy oszukani ponieważ tak lubiany przez nas album został nagrany od początku do końca tylko dla korzyści finansowych.

Tró, tru, true, trv, trve, tr00 tr( )( ); pojęcie z dziedziny filozofii, oznaczające uniwersalną wartość będącą zaprzeczeniem pozerstwa. Używane przez metalowców, punkowców i gotów. Osobniki będące tró wyznają spisek pozerów i kinderów (patrz: kindermetal, kinderpunk, kindergot).

Muzyk

Artyści grający tró muzykę brzydzą się komercją i szczycą się faktem, że nikt ich nie słucha. Aby być tró:

1. Nie graj koncertów, tylko same próby.
2. Zwlekaj z wydaniem płyty, jak tylko się da.
3. Płytę wydaj samemu bądź przy pomocy najmniej znanej wytwórni założonej przez twojego kumpla.
4. Upewnij się, że ponad połowa muzyków na płycie to muzycy studyjni.
5. Pamiętaj, że teksty zawsze mogą być bardziej radykalne.
6. Twórz muzykę, która większości osób nie będzie się podobać; zabezpieczy cię to przed sławą.
7. Jeżeli twojej kapeli będzie słuchać więcej ludzi, niż jest w twojej rodzinie, to nie jest już tró.
8. Płyty rozdawaj za darmo, a im więcej tracisz na ich wydawaniu, tym bardziej jesteś tró.
9. Nie możesz grać gothic metalu.

Fan

Jeśli nie chcesz grać muzyki, a po prostu jej słuchać i dalej być tró, to:

1. Słuchaj tylko winylowych nagrań (only vinyl is real).
2. Jeżeli ktoś nie wydaje swoich nagrań na winylu, a chcesz go słuchać, to przekuj CD w winyl za jedyne 150 zł za sztukę.
3. Nie obcinaj włosów, dopóki nie wyłysiejesz.
4. Mów, że metal skończył się dwie dekady temu.
5. I nie zapomnij wspomnieć o nazi black syfie, gotyckim syfie, symfonicznym syfie i technicznym syfie.
6. Z dumą nazywaj siebie retro kurwą.
 
orlik
#2 Drukuj posta
Dodany dnia
Administrator


Postów: 151
Data rejestracji: 15.10.08

kiedyś strasznie lubiłem, byłem pamietam wiosną 2001 chyba w Semaforze, potem na urodzinach Pidżamy w Proximie, na Pidżamie na woodstocku w 2002 i jeszcze chyba w Nowym Sączu czy Tarnowie.. Stare zajebioste płyty choć już nie słucham raczej - chyba bardziej z tego iż osłuchałem się tego ile można było. Ostatnie wydawnictwa - LIVE z urodzin i BUŁGARSKIE CENTRUM są do dupy i widac było poprostu brak chyba pomysłu na dalsze granie, dlatego koniec Pidżamy raczej mnie nie zaskoczył a dobrze się stało - szkoda żeby przesiąkła na koniec Grabarzem i jego "melodiami". Ostatnia dobra płyta choć inna niż poprzednie, ale ciągle za***ista to MARCHEW W BUTONIERCE..
 
Kalt
#3 Drukuj posta
Dodany dnia
Awatar

Użytkownik


Postów: 138
Data rejestracji: 06.01.09

No dobra Orlik, ale spróbuj odpowiedzieć na pytanie dlaczego zespół AC/DC nie jest komercyjny mimo że jego członkowie zarobili miliony dolarów, a takie np. Strachy Na Lachy mimo iż na ich kontach znajduje się ledwie parę tysięcy złotych są tak bardzo komercyjne, że aż (jak pisze Czesio) pedalskie, oplucia godne, a Grabarz to zwykła komercyjna dziwka, co za pieniądze dałby nawet dupy?
Czy chodzi o te właśnie melodie? A może o coś innego...
Edytowane przez Kalt dnia
 
orlik
#4 Drukuj posta
Dodany dnia
Administrator


Postów: 151
Data rejestracji: 15.10.08

ACDC gra mniej więcej to co grało, i nie ma potrzeby nic zmieniać - to najlepsza rock'n'rollowa kapela jaką słyszałem - ma fanów na całym świecie, swój przeoryginalny styl.

A kapele "komercyjnieją" chyba po to aby być bardziej sławni co przełozy się na lepsze pieniądze i być może możliwośc utrzymania się/dobrego życia tylko z muzyki. Ale w zasadzie to ja nie wiem czy Grabaz się tak bardzo skomercjalizował - gdzyby tak było ciągnoł by Pidżame, jechał na starej bądź co bądź legendzie polskiego punka w strone fellowatych lub irowatych brzmień gdzie niby chodzą przestery, są żywe instrumenty ale to popa. Popa która "nadaje" się do radia, telewizji, do Opola i na konkurs Eurowizji. A oni zakończyli Pidżame i już. Uważam iż raczej zmienił mu się pogląd na muzyke (- tak jak i mi się zmienił - kiedyś w podstawówce słuchało się w kółko NIRVANY i GUNSów, pod jej koniec era BLACK i ogólniej metalu a w połowie szkoły średniej nastał głównie PUNK i tak już zostało i zostanie). Nie uważam go za komercjalizację bo komercjalizacja to raczej IRA czy jakiś PERFEKT (zwłaszcza ten ostatni - w latach osiemdziesiątych, kiedy mało ich było w TV i mediach i grali przyzwoitego, przesterowanego hard rocka Markowski wyglądał normalnie, a później gdy zaczeli grać w kółko wioche typu zapalniczka itd, odeszli od starego stylu, już bez takich przesterów koleś zapuścił długie baty założył skórzane spodnie i kreuje się na polskiego Ozbourna?)

Ale wracając do tego Grabaża to tak jak mówiłem mysle że koleś robi to co chce. Mnie tam to wszystko tak nie "pali" i poprostu go nie słucham, a czy jest ****em wartym oplucia itd? Mam inne problemy do rozkminiania na głowie... Dla mnie też to chała, a jego twórczośc leży na półce z DBOMB, DODĄ itd - poprostu muzą której nie słucham i juz
Edytowane przez orlik dnia
 
Kalt
#5 Drukuj posta
Dodany dnia
Awatar

Użytkownik


Postów: 138
Data rejestracji: 06.01.09

A propo "jechał na starej bądź co bądź legendzie polskiego punka"

http://www.youtub...p;index=53

Jak ktoś lubi, czy zna grupę SEDES to niech mi wytłumaczy o co w tym chodzi bo ja nie wiem czy to szczera prawda czy prowokacja.

Stawianie Strachów Na Lachy na półce z D-Bomb i Doda to lekka przesada, ale jak już ktoś taką półkę u siebie ma, to proszę... heheh.
A tak poważniej... Moim zdaniem STN to dobry zespół mimo wszystko. A płyta "Autor" to chyba jeden z ciekawszych polskich płyt (z piosenkami Kaczmarskiego) jakie ostatnio słyszałem(zwłaszcza kawałek A MY NIE CHCEMY UCIEKAĆ STĄD). No ale to prywatna opinia.

Są tacy co podobnie mówią o Kaziku, że się skomercjalizował, że śpiewa melodyjne piosenki o miłości (Kocham Cię, a miłością swoją mógłbym wypełnić cały świat)...

Nie wydaje mi się wydaje by muzyka Strachów, Akurat, T.Love, czy Happysad (tego akurat zespołu nie lubię) była całkowicie obdarta z emocji, wartości i jakiegokolwiek przesłania. Dostrzegam wiele pozytywów w związku z takim graniem i podejściem do sprawy i wymienię tu jeden- otóż zdecydowanie wole posłuchać w radiu wyżej wymienionych niż Feela.
Mnie drażni natomiast sytuacja gdy pusta i banalna komercja udaje artyzm, aspiruje do wyższej kultury podszywając się pod nią. Gdy rzucają szczytne hasła by zarobić kasę (jak w tym filmiku) itd. A zespoły typu d-bomb uważam za społecznie pożyteczne. Gdyby nie takie zjawiska programy kabaretowe były by straszliwie nudne!
Grabarz postąpił bardzo przyzwoicie względem fanów Pidżamy, że gdy postanowił zmienić styl, zmienił też zespół i to mu na plus.

Ktoś (zatwardziały metal jakiś albo pancur stary) może powiedzieć -Zobacz o czym te strachy czy happysad śpiewają!
A gdy założyłem temat o blakmetalu w którym pojawił się watek gloryfikacji nazizmu nikt się na to nie obruszył.
Edytowane przez Kalt dnia
 
Kalt
#6 Drukuj posta
Dodany dnia
Awatar

Użytkownik


Postów: 138
Data rejestracji: 06.01.09

Cytat z MACHINY

Amerykańskie hipermarkety Wal-Mart, które raczej słyną z cenzurowania rocka niż z jego promowania, wywalczyły sobie wyłączność na dystrybucję "Black Ice" i na premierę płyty zbudowały "Sklepy AC/DC" oferując nowy album, poprzednie wydawnictwa grupy i zatrzęsienie gadżetów. To wydarzenie bez precedensu, Wal-Mart nigdy jeszcze nie zmieniał tak dalece swojego wystroju z myślą o premierze płytowej, ale też jest o co powalczyć- AC/DC to jeden z najlepiej sprzedających się wykonawców wszech czasów (tylko "Black in Black" znalazł na świecie 42 miliony nabywców!). Z kolei mieszkańcy Nowego Jorku i Los Angeles, którzy do sklepu się nie pofatygowali, mogli kupić "Black Ice" na ulicy, z ciężarówek specjalnie na tę okazje wysyłanych w miasto. Będzie też gra komputerowa (na platformie "Rock Band") i szereg innych ciekawostek- bo sama muzyka, bo nowe piosenki to za mało, nawet jeśli jest się żywa legendą. Co z tego, że AC/DC swój kryzys wieku średniego, w odróżnieniu od Metalliki, maja już dawno za sobą i że, "Black Ice" jest płytą, która wytrzyma porównanie do najlepszych dokonań Australijczyków? To przecież tylko rock and roll. Kogo to dzisiaj obchodzi?

Czy to nie jest komercja?
Edytowane przez Kalt dnia
 
orlik
#7 Drukuj posta
Dodany dnia
Administrator


Postów: 151
Data rejestracji: 15.10.08

stawiając ich na "półce" z tym co wymieniłem chodziło mi o to ze dla mnie taka muzyka jakby nie istnieje, nie słucham tego. A ogólnie to uważam że kazda muzyka jest potrzebna i każdy niech słucha czego chce.. No może poza amerykańskim hiphopem - nienawidze tych czarnuchów poubieranych jak do cyrku wyma****ących kikutami równo z każdym wypowiedzianym słowem. Normalnie od razu przypominają mi się "chłopaki nie płaczą"Grin apropo - nie uważacie że polskim chłopakom brakuje luzu?Grin
Edytowane przez orlik dnia
 
orlik
#8 Drukuj posta
Dodany dnia
Administrator


Postów: 151
Data rejestracji: 15.10.08

co ta jest ta wypowiedź Para Wino? To jakiś żart, prima aprilis, wypowiedź wyrwana z kontextu czy normalna szczera wypowiedź??

Co do muzyki wymienionych zespołów poprostu tego nie słucham, ale znajdą sie ludzie co to lubią i mi to nie przeszkadza. Akurat - niezła była Pomarańcza dalej mi nie podeszło, T.LOVE - na woodstocku zajecbisty koncert dali, mają wiele zaje.bistych numerów a Happy Sad - podobało mi sie pierwse demo dwano temu jakoś na początku wieku - teraz to muza zdecydowanie nie dla mnie. Co do tych starchów to co to za płyta "autor"? - z numerami Kaczmarskiego - ciekawe może być, lubie jego utwory.
 
Kalt
#9 Drukuj posta
Dodany dnia
Awatar

Użytkownik


Postów: 138
Data rejestracji: 06.01.09

Chodziło o amerykański hip-hop czy rap? Bo jak rap to z polskich chłopaków Kazik ma sporo luzu....
No właśnie nie wiem, recepcja tej wypowiedzi sprawia mi więcej trudności niż samo słowo recepcja.

Niech mi wreszcie ktoś powie, co to jest ta komercja. To musi być straszny grzech, świństwo skoro z jej powodu ma się ochotę kogoś opluć, nazwać dziwką albo ****em...
Takim największym komercyjniakiem, jak przypuszczam, to chyba Freddy Mercury był... Ubierał się jak ciota, dawał dupy facetom i zarabiał mnóstwo kasy.

A "Autor" to płyta z numerami Kaczmarskiego zagranym w sposób bardziej przystępny, niemalże komercyjny. Słucha się świetnie, no może z wyjątkiem murów który pasuje do tej płyty jak **** do dupy.
A propos- dziwny mamy trend w Polsce. Kazik nagrywa melodie kurta Weilla i piosenki Toma Waitsa, Strachy Kaczmarskiego, Nosowska Osieckiej...
 
orlik
#10 Drukuj posta
Dodany dnia
Administrator


Postów: 151
Data rejestracji: 15.10.08

nie to lekki żart - poprostu gotuje sie we mnie jak widze styl, zachowanie, mimike twarzy amerykańskich raperów/hiphoperów ( niestety nie znam się na tyle żeby znac różnice pomiędzy rapem a hiphopem) Kazik jednak nigdy nie wyglądał jak Snoopdog itd. A z tym "luzem" to nawiązanie do wspomnianych "Chłopaki nie płaczą"

Sprawa komercji to nie styl muzyki tylko chyba istnienie kapeli - firmy. Gdzie na pobocze schodzą relacje między członkami, może nawet przyjemność grania prób, koncertów, nagrywanie płyt wg siebie a pierwszorzędną rolę odgrywa zarobek. Nad zespołem pracuje sztab ludzi - od kreatorów wizerunku, aranżerów w studio, nawet autorów muzyki i textów, agentów koncertowych itd. Wydawca ma prawo powiedzieć że nie wyda tego materiału bo jego zdaniem jest do poprawy a zespół musi go poprawić, bo związany kontraktem nie ma możliwości wydac go gdzie indziej, zresztą im to pasuje.. W studio pomagają "zawodowi muzycy od hitów", wytwórnie pompują w czas na antenie w radiach, w reklamy na bilbordach, agenci ustawiają koncerty gdzie się da festyny, wiejskie dyskoteki, większe open airy itd. Zespół staje się rozpoznawalny i kolejne płyty sprzedają się coraz lepiej - zarabia na nich przedewszystkim wytwórnia, a zespół odbija sobie na koncertach - przykładowo jakiś Feel dostaje za koncert podobno 40 patoli - i wątpie żeby grał jak Kult ostatnio w Radomiu prawie 3godz. Wydaje mi się całkowita typowa komercja to zespoły tego typu. Nie akurat, czy starchy. Napewno tez nie ACDC - chłopaki robią swoje - że zarabiają to nie widze nic w tym złego - podobnie KULT - przy cenie 45 zł za bilet koncertów raczej nie daje charytatywnie...

Także zjawisko komercji chyba raczej nie dotyka polskiego rocka niezaleznego, a moze się myle...?
Edytowane przez orlik dnia
 
Kalt
#11 Drukuj posta
Dodany dnia
Awatar

Użytkownik


Postów: 138
Data rejestracji: 06.01.09

Niezależny... hmm, wszystko jest od czegoś zależne... No ale nie wnikajmy. Wiadomo o co chodzi.
Wszystko co powyżej napisałeś trudno podpiąć pod jedna kapelę. Bo np. Metallica to już firma ale studio nie pomagają im "zawodowi muzycy od hitów". "Wydawca ma prawo powiedzieć że nie wyda tego materiału bo jego zdaniem jest do poprawy a zespół musi go poprawić, bo związany kontraktem nie ma możliwości wydać go gdzie indziej" takie historie zdarzają się często... itd. Ale faktycznie w większości przypadków winni są wielkie wytwórnie i ich pazerni agenci (podejrzewam, ze taka historia przytrafiła się właśnie chłopakom z AC/DC) lub członkowie zespołu np. Ray Manzarek z The Doors. A pamiętacie historię Dżemu?
Myślę, że zasadniczy problem tkwi w głowach fanów którzy pewnych zachowań nie tolerują.

Ps. Kazik to chyba kiedyś bardzo pozytywnie wyrażał się o amerykańskich raperach bodajże z zachodniego wybrzeża. A Slayer nagrał niezły kawałek z raperem Ice Tea, czy jakoś tak. Tobie chyba chodzi o tych (komercyjnych) szpanerów.
 
Kalt
#12 Drukuj posta
Dodany dnia
Awatar

Użytkownik


Postów: 138
Data rejestracji: 06.01.09

Martens, i po co sie tak denerwować z takiego powodu? Czy to przystoi?
Jeżeli chodzi tylko o gusty estetyczne, to nie ma co dyskutować.
 
Kalt
#13 Drukuj posta
Dodany dnia
Awatar

Użytkownik


Postów: 138
Data rejestracji: 06.01.09

Rozumiem, że niektórzy tak myślą ale nie wiem dlaczego. Na podobnych zasadach można by twierdzić, że sprzedali się wszyscy (patrz wstęp zaczerpnięty z nonsenspedi). Dla mnie większość takich twierdzeń przypomina gówniarskie jazdy w stylu pytań- czego słuchasz?
A kiedy małolat odpowiada, że Metaliki to dostaje w odpowiedzi coś w stylu- Metallica to gówno! Vader rules!, lub podobny nonsens.

Możemy oczywiście na przykładzie nowej twórczości Grabarza rozpatrzyć temat "czy rock is death?", ale nie widzę powodu by tak od niechcenia pisać "Grabaż się po prostu sprzedał" bo takie hasła to można sprejem na murach pisać jak się ma lat 15.

Nie założyłem tego tematu by czytać od dawna mi (i chyba wszystkim innym użytkownikom tego forum) znane, oklepane hasełka. Nie chce czytać co kto lubi, ale co o tym myśli.
 
Kalt
#14 Drukuj posta
Dodany dnia
Awatar

Użytkownik


Postów: 138
Data rejestracji: 06.01.09

"bo wszyscy artyści to prostytutki"
 
Kalt
#15 Drukuj posta
Dodany dnia
Awatar

Użytkownik


Postów: 138
Data rejestracji: 06.01.09

Jeśli artysta postępuje trochę tak jak Pink Floyd, którzy patrząc na "mury", zmienili ich obraz utrwalony w świadomości innych, a tym samym bieg historii, to nie ważne ile płyt 'sprzedali'.

artysta jest Artystą jeśli ma sposób, by pokazywać znane miejsca, rzeczy i zjawiska w nowym świetle, by zmieniać punkt widzenia , pomóc zobaczyć lepiej lub postąpić wprost przeciwnie- zgasić światło by rzeczywistość choć na chwile wyglądała inaczej, barokowo. Moim zdaniem postulat ten spełnia wiele grup które tzw. ortodoksi uznają za komerchę.

To, czy twoją świadomość kształtuje popularny T. Love czy mało znany Smar SW ma znaczenie tylko w tedy gdy umiesz odbierać komunikat a nie wtedy gdy członkowie zespołu mało zarabiają.
Edytowane przez Kalt dnia
 
Przeskocz do forum:
{ {
{ } Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
{ {
{ }


{ {
{ }
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

no to bardzo dobrze ;-)

zwieracze ok, przynajmniej u mnie

jak tam?? zwarci i gotowi?? :-)

po czym to stwierdzasz?

stwierdzam ze bedzie na koncercie grubsze gegen nazis

{ {
Wygenerowano w sekund: 0.78 110,118 Unikalnych wizyt